›› Dzisiaj jest piątek, 19 października 2018 roku. ‹‹



 
12 kwietnia 2014
Szmaragdowa

Po ostatnim jaskiniowym wypadzie postanowiliśmy, że następną naszą jaskinią będzie Jaskinia Szmaragdowa w Rudnikach. W sobotę, na tydzień przed świąteczną gorączką, umówiliśmy się pod OSP w Rudnikach w składzie: Ela, Strażak, Kinga, Krzysiek i Dośka

Około 10 rano zajechaliśmy pod kamieniołom w Rudnikach, gdzie zostawiliśmy fury i ruszyliśmy piechotą pod jaskinię. Ten kto nie jest zorientowany jak wygląda jej wejście może być zdziwiony, ponieważ wlot wygląda jak kapliczka . Pod jaskinią jest zrobione miejsce biwakowe, które było bardzo pomocne podczas szpejenia. Podejście pod otwór nie jest zbyt strome, ale odbywa się po piaszczystym terenie. Do głównej sali prowadzi korytarz, który w kilku miejscach jest dość wąski i kamienisty, na szczęście każde z nas miało ochraniacze na kolanach co było bardzo dobrym pomysłem. W głównej sali doszliśmy do studni, która prowadziła do jeziorka (naprawdę jest koloru szmaragdu). Wszyscy zjechaliśmy na dół na głębokość około 8 metrów, ucieszyło nas, że mogliśmy przejść do partii niżej położonych tylko dlatego, że nie było wysokiego stanu wody. Ostatnim razem nie było nam dane zobaczyć dolnych partii, ponieważ cały dół zalewała woda. Teren jaskini był bardzo błotnisty i każdemu naszemu krokowi towarzyszył charakterystyczny dźwięk. Żałowaliśmy, że nie było z nami nurka, iż znajdują się w tej jaskini podwodne korytarze, potem żałowaliśmy, że nie wzięliśmy pontonu i nie mogliśmy sprawdzić co znajduje się za skałą. Strażak powiedział nam, że można z dolnych partii wyjść bez sprzętu korytarzem zapieraczką, ale nie jest to moja ulubiona metoda. Ela postanowiła wejść na górę korytarzem, był bardzo wąski i pioł się pionowo w górę. Jej wyczynu nikt już nie odważył się powtórzyć i reszta ekipy wybrała wyjście na płaniecie. Nie chcieliśmy wychodzić z jaskini tą samą drogą więc wybraliśmy drugie wyjście, dość wąskie ale nie trzeba było się do niego czołgać. Jego jedynym mankamentem jest wysokość położenia, ponieważ przechodząc przez otwór wisi się nad skarpą. Nie chcąc wracać jeszcze do domów postanowiliśmy odwiedzić jedną z najładniejszych jaskiń jurajskich. Nie była już ona tak wymagająca jak Szmaragdowa pod względem trudności za to nadrabiała piękną szatą naciekową. Zrobiliśmy kilka ciekawych zdjęć. Wspólny wypad tradycyjnie zakończył się grillem u Strażaka. /więcej fotek w galerii/

Krzysztof Burzyński

aktualności « powrót » archiwum

Speleo-Myszków