›› Dzisiaj jest piątek, 20 kwietnia 2018 roku. ‹‹



 
23 lutego 2013
Zimowe Brzozówki 2013

W sobotę 23 lutego 2013 r. marzenia i plany stały się rzeczywistością. A stało się to za sprawą Kacpra, który dwa tygodnie wcześniej podzielił się wieścią, że będą organizowane brzozówki zimą. Dzięki Kacper! Wtedy jeszcze nie było wiadomo dokładnie kiedy, ale miałem już zaplanowany wyjazd na jurę, w celu porządnego sponiewierania własnego ciała w tamtejszych dziurach.

Plany, planami a życie pisze własne scenariusze i doskonale wszystkie weryfikuje. Nie osiągnąłem wszystkiego, co zamierzałem, ale sponiewierałem się słusznie. Na jurze byłem od czwartkowego poranka, do sobotniej nocy. Biegałem jak Azor po okolicznych dziurkach i dziurach, korzystając przy tym z gościnności Rava i Mileny - dzięki Wam najgorętsze za noclegi i przepyszną strawę.

W sobotę, w godzinach prawie wieczornych udało się nam ( mnie i sympatycznemu koledze Marcinowi, który rano dojechał ze Starogardu) trafić na miejsce brzozowego sabatu. Idąc od samochodu, pozostawionego pod ośrodkiem zdrowia w Ludwinowie, spodziewaliśmy się ognistej łuny ponad górą, która miała wskazywać drogę. Na miejscu zastaliśmy Mikiego, który nie szczędził płuc, by rozdmuchać ledwo tlące się ognisko. Ilu było ludzi? Trudno stwierdzić, bo rotacja była duża. Jedni odjeżdżali, inni dochodzili. Powiedziałbym, że pięćdziesięcioro - chyba. O wiele łatwiej było policzyć nietoperze w Brzozowej. Te się przynajmniej nie przemieszczały. Naliczyliśmy 40sztuk.

Speleomyszków reprezentowali : Miki, Mars i ja. Nocnemu gadulstwu nie było końca. W powietrzu wisiały emocje przeżytych wrażeń z jaskiniowych podbojów, ale nie zabrakło też tematów kulinarnych. Napój bogów lał się litrami, a na szczególną uwagę zasługiwała "księżycówka", którą popełnił, pod osłoną nocy - niewątpliwie, kolega Sylwek z Mazowsza. Około 17.30 Ziro dokonał uroczystego otwarcia dziury, oraz udzielił fachowego instruktarzu pierwszej grupie chętnych, by zejść do podziemia. Jaskinia - przepiękna, piszę to na wypadek, gdyby ktoś nie widział . Zwiedzanie zajęło nam ok 1,5 godziny, a potem niestety, już tylko pożegnanie i dłuuuuuga droga do domu.

Jeszcze raz dzięki wszystkim, dzięki którym mogłem tam być.

                                                    Tomek Graban. 

/więcej fotek w galerii/

aktualności « powrót » archiwum

Speleo-Myszków