›› Dzisiaj jest środa, 17 października 2018 roku. ‹‹



 
26 stycznia 2013
Wodowanie w Kasprowej

Doszliśmy do wniosku, że trzeba wykorzystać zimową, mroźną pogodę i postanowiliśmy odwiedzić jedną z "wodnych" jaskiń tatrzańskich. Na wyjazd zapisali się: Diobeł, Jarek, Kacper, Krzysiek i Zwierzątko. Miał to być lajtowy, jednodniowy wypad do Jaskini Kasprowej. Co prawda dostaliśmy cynk, że Gniazdo Złotej Kaczki jast zalane (dzięki Aneta i Łukasz) ale i tak pojechaliśmy.

Nie przewidzieliśmy tylko korków na Zakopiance (Warszafka ruszyła na ferie) i pod jaskinią byliśmy już po połdniu. Przy otworze spotkaliśmy Wojtka Styrczulę z ST. Pocieszył nas, że w Partiach Gąbczastych wybrał trochę wody (drobne 1200 l) i że można przejść dalej. Poszliśmy. Najpierw do Gniazda, po drodze wody specjalnie dużo nie było, ale Gniazdo rzeczywiście zalane dokumentnie. Nie zostało nic innego jak iść bokiem. Już na wejściu w partie Gąbczaste ubrałem stare, poczciwe OP-1. Diobeł miał wodery a reszta dużo samozaparcia. Poszedłem pierwszy - było mokro, nawet bardzo. Wody w rurze zostało jeszcze co najmniej po kolana. Za mną poszedł Zwierzątko, nabrał wody w bacioki i zaliczył wodowanie tylnią częścią ciała (brrr..). Przeszedł jeszcze Diobeł, reszta - co wcale nie dziwne - wymiękła. Niestety w Wielkim Korytarzu zatrzymała nas "kałuża". Zrobiłem rekonesans - wody było więcej niż po szyję, zostało jakieś 50 cm prześwitu pod stropem. Ani pontonem, ani trawers - woda sięgała batinoxów. Ale i tak było wesoło. Obejrzeliśmy jeszcze tylko gniazdo z drugiej strony, wody jakoś nie ubyło, i odwrót. Na zewnątrz księżyc świecił jak szalony, mrozik -14. Jeszcze tylko zakopianka i koło północy w domu. /więcej fotek w galerii/

Krzysiek "Kacper"

aktualności « powrót » archiwum

Speleo-Myszków