›› Dzisiaj jest niedziela, 22 kwietnia 2018 roku. ‹‹



 
20-21 października 2012
Wyprawa Oldbojów w Tatry

Przyjacielskie układy z ratownikami jaskiniowymi z TOPR-u pozwoliły nam na szkoleniowo-sportowe zwiedzenie jednej z jaskiń tatrzańskich, niedostępnych dla ruchu taternickiego. Bazę wysuniętą założyliśmy z Jarkiem w piątek wieczorem u Galicowej. W sobotę rano dotarli kolejni uczestnicy imprezy: Maryla (znana z odkrycia Przeczucia Maryny w Studnisku) i Zwierzątko (SCC).

Chwilę później przyjechali toprowskim Land Rowerem Romek i Sebastian, którzy pełnili rolę gospodarzy. Z fasonem podjechaliśmy pod Schronisko Blaszyńskich, po czym już pieszo udaliśmy się pod otwór Szczeliny Chochołowskiej. Podejście było okrutne . Wskoczyliśmy w ciuchy jaskiniowe i rozpoczęliśmy eksplorację. Szybko zrobiliśmy trawers pomiędzy I i III otworem. Ponieważ nie wszystkim chciało się przeciskać przez końcowe ciasnoty na zewnątrz wyszliśmy we trzech: Sebastian. Zwierzątko i ja. Chwilę pooddychaliśmy świeżym powietrzem i wróciliśmy z powrotem do jaskini. Odwrót, który był równocześnie drugim trawersem międzyotworowym, prowadził przez rzadko uczęszczane partie jaskini. Zaliczyliśmy m.in. jeziorko, które okazało się całkowicie suche. Po wyjściu podeszliśmy do trzeciego otworu i zwiedziliśmy górne partii. Wreszcie poczuliśmy się zaspokojeni. W przeciągu 7 godzinnej akcji zrobiliśmy prawie całość znanych korytarzy, dwukrotny trawers i trzy wejścia do jaskini. Było super, wielkie dzięki dla Romka i Sebastiana. Potem jeszcze szybki (!) powrót do Galicowej i impreza integracyjna.

Nazajutrz w mocno okrojonym składzie udaliśmy się do Kuźnic z ambitnym planem zrobienia dwóch jaskiń, w których jeszcze nie byliśmy. Były to straszliwe jaskinie Kalacka i Goryczkowa. Ze znalezieniem pierwszej nie było zasadniczych problemów. Szybko przemknęliśmy przez całą jaskinię i udaliśmy się w poszukiwanie otworu Goryczkowej. Co prawda Toprowcy i koledzy z innych klubów obecni u Galicowej ostrzegali nas, że nie znajdziemy otworu, ale podjęliśmy ryzyko. Uzbrojeni w szereg informacji topograficznych, zarówno ustnych jak i pisanych, wyruszyliśmy w kierunku wywierzyska Goryczkowego. Znaleźliśmy je od strzału, gorzej było z jaskinią. Trzygodzinne poszukiwania w terenie były niestety bezowocne. Cóż, zostanie coś na przyszłość. Podeszliśmy jeszcze pod otwór Jaskini Kasprowej Niżniej i pod Zawracik Kasprowy i rozpoczęliśmy odwrót do domu. Powrót przez Słowację zajął nam 5 godzin... /więcej fotek w galerii/

Krzysiek "Kacper"

aktualności « powrót » archiwum

Speleo-Myszków