›› Dzisiaj jest niedziela, 22 kwietnia 2018 roku. ‹‹



 
5 maja 2012
Jaskinie fliszu karpackiego

W sobotni poranek zameldowaliśmy na Przełęczy Salmopolskiej z Markiem z JGE. Czekał tam na nas Kuba Pysz z Dzikiej Grupy, który miał być naszym przewodnikiem. Po dłuższej chwili dotarła reszta ekipy, z szefem DGzM Cześkiem Szurą na czele. Na parkingu udzielił on nam całego szeregu wskazówek jak dotrzeć na dno jaskini. Posłużył mu do tego własnoręcznie wykonany, kapitalny plan w formacie A0. Kto był kiedykolwiek w jaskiniach fliszu beskidzkiego, wie jak trudne orientacyjnie są te jaskinie. Nawet posiadanie szczegółowego planu nie gwarantuje sukcesu. Krótki spacer pod jaskinię i do dziury. Było nas w sumie 9 osób - 2 przewodników, 5 Czechów z Bohumina, Marek i ja. Jaskinia rzeczywiście bardzo ciasna i popieprzona. Nawet nasi przewodnicy pomimo doskonałej znajomości jaskini kilkukrotnie zgubili drogę :). Koniec końców udało się dotrzeć na dno i szczęśliwie wrócić w dobrym czasie 2,5 h. Czesi zrobili jeszcze krótki trawers międzyotworowy i mieli wyraźnie dość. Reszta ekipy, po uzupełnieniu kalorii, udała się na krótki spacer po okolicy połączony ze zwiedzaniem jeszcze jednego podziemnego obiektu. Drugą jaskinię zwiedzaliśmy we czwórkę: Marek, ja oraz Kuba i Barto z DGzM. Jaskinia, jak to zwykle jaskinie beskidzkie, okazała się bardzo mokra i błotnista. Szybko dotarliśmy na dno. Cała akcja była iście ekspresowa. Pot lał się z nas ciurkiem. Dla Bartka była to pierwsza wizyta jaskiniowa od momentu złamania nogi. Dał sobie jednak świetnie radę i stwierdził, że cioranie jaskiniowe sprawia mu mniej problemów niż chodzenie po powierzchni.Do ekipy w międzyczasie dotarł Rafał Klimara - odkrywca jaskini Ostrej, która z jaskinią Rolling Stonsów tworzy najgłębszy system fliszu karpackiego (- 60 m). Myślę, że Rafał będzie dobrym przewodnikiem podczas planowanego zwiedzania tego obiektu, choć on sam jeszcze chyba o tym nie wie. W podsumowaniu, był to bardzo owocny wyjazd. Jednego dnia udało się nam zrobić główne ciągi dwóch jaskiń fliszowych, w tym najdłuższej Wiślańskiej. Inna sprawa, że po imprezie zmęczony byłem jak rzadko.
/więcej fotek w galerii/

Krzysiek "Kacper"


aktualności « powrót » archiwum

Speleo-Myszków