›› Dzisiaj jest sobota, 21 lipca 2018 roku. ‹‹



5 sierpnia 2011
"Nocne manewry"

Pogadaliśmy chwilę, w międzyczasie z pracy przyjechała Agnieszka. Wrzuciła szybko coś na ruszt, szybki przepak i w drogę. W składzie: Agnieszka, Jarek, Mikołaj i Krzysiek zameldowaliśmy się o 19.30 na parkingu w Górach Sokolich. Na pierwszy ogień poszła jaskinia Urwista. Byłem w niej ostatni raz chyba z 15 lat temu. Miałem zatem wątpliwość czy uda mi się szybko zlokalizować otwór. Okazało się, że nie było z tym większych problemów i udało się to jeszcze przed zapadnięciem zmroku. W drodze pod jaskinię Agnieszka uskuteczniała grzybobranie i na środku ścieżki znalazła kilka dorodnych prawdziwków. Pod jaskinię podchodziliśmy kolejno. Mikołaj, Agnieszka i Jarek, którzy tu jeszcze nie byli komentowali zgodnie: "o kurde", "ale dziura", "super" itd. Po przebraniu się wrzuciliśmy do jaskini dwie liny (żeby było szybciej) i na dół. Jak zwykle dziura robiła na nas duże wrażenie. Z jaskini wychodziliśmy już po ciemku. Potem przemieściliśmy się pod Awen Wszystkich Świętych. Lina do studni i zjazd na dół. Zaporęczowałem trawers na Most Herberta i poczekałem na resztę. Dla Mikołaja była to pierwsza wspinaczka jaskiniowa i przejście trawersu sprawiło mu mnóstwo frajdy. Agnieszka zjechała bezpośrednio z zacisku na dno jaskini. Z kolei Jarek przy przechodzeniu zacisku pomógł sobie kilkoma ciężkimi słowami, za to trawers zrobił na trzy duże kroki (!). Zjazd, parę chwil na dole i o północy byliśmy z powrotem na powierzchni. Tym razem jakoś nikt nie miał ochoty na zacisk "hydraulików". Ostatnią jaskinią była Koralowa. Trochę połaziliśmy po jaskini, pochylnia była jak zwykle śliska. Popatrzyliśmy tęsknie na War, ale na to nie było już sprężu. Ja zresztą byłem tam ze dwa miesiące wcześniej, poza tym trzeba sobie coś zostawić na przyszłość. Po wyjściu z jaskini w pełnym rynsztunku poszliśmy na parking. W Myszkowie byliśmy przed trzecią w nocy.

Pozdrawiam Krzysiek - Kacper


aktualności « powrót » archiwum

Speleo-Myszków