›› Dzisiaj jest piątek, 19 października 2018 roku. ‹‹



27 lipca 2011
wycieczka do Szmaragdowej

W imprezie brał udział piszący te słowa Kacper, Jarek i trójka nastolatków: Kaśka, Mikołaj i Marcin (przyjechał na dwa tygodnie do Polski, po zdaniu matury w Angli) Wyjechaliśmy z Myszkowa o 13 i po niecałej godzinie byliśmy w kamieniołomie w Rudnikach pod otworem jaskini. Wstępne partie jak zwykle były nieco ciasne, ale nie zauważyliśmy żadnych świeżych obrywów. W komorze ze studnią okazało się że poziom wody jest rzeczywiście bardzo wysoki - chyba ze dwa metry wyższy niż zazwyczaj. Udało się nam jednak zjechać na półkę do poziomu jeziora. Trzeba było to robić pojedynczo bo nie było na niej zbyt dużo miejsca. Z kolei dojście do jeziora od strony meandra było zalane wodą prawie pod strop. Co prawda dało się nawiązać kontakt głosowy z osobą w studni ale z przejścia nici. Wyjście z meandra nie było też takie straszne jak to niektórzy opisywali, tylko Jarek z powodu swoich wymiarów miał małe problemy. Dalsze zwiedzanie jaskini przyniosło ciekawe spostrzeżenie. Okazało się, że ktoś rozkuł końcową szczelinę w jaskini i można przez nią wyjść na zewnątrz (patrz foto). Oczywiście skorzystaliśmy skwapliwie z tej możliwości, żeby uniknąć przeciskania się przez korytarz wejściowy. Po wyjściu z jaskini stwierdziliśmy ze zdumieniem, że byliśmy w środku dwie godziny. W planach było jeszcze zwiedzanie jaskini Walpurgii w Srocku o długości 80 m. Zaliczana jest zatem do magicznego klubu 40-stek. Podjechaliśmy nawet pod wzgórze, gdzie znajduje się ten obiekt, ale z powodu kłopotu z zaparkowaniem samochodu (centrum wsi), pojechaliśmy do nieodległego rezerwatu Zielona Góra. Tam szybkie zwiedzanie jaskini w cywilnych ciuchach. Potem powiesiliśmy dwie liny na skale i trochę poćwiczyliśmy zjazdy i wychodzenie po linie. Młodym bardzo się podobało, szczególnie gościowi z Anglii. Nawet słoneczko poświeciło trochę i rozgrzało skałę.

Krzysiek


aktualności « powrót » archiwum

Speleo-Myszków