[ sprawozdania ]
aktualności « powrót » archiwum

W niedzielę odbył się "spontaniczny" wyjazd wiosenny do jaskiń jurajskich. W trakcie wyścigu (GP Australii) zadzwonił do mnie Krzysiek i pyta czy gdzieś jedziemy. Spojrzałem na niebo - było niebieskie. Szybka decyzja - za godzinę spotykamy się w Myszkowie i na miejscu ustalimy co dalej. Do ekipy w międzyczasie dokooptował jeszcze Jarek i Sylwia. W  Myszkowie zabraliśmy sprzęt z bazy (dzięki Model, że jesteś na miejscu) i myślimy - gdzie tu by jechać. Padło na okolice Piaseczna - inni członkowie Speleo-Myszków mieli jechać do J.Wielkanocnej, może się więc spotkamy.

Jako pierwsza na rozgrzewkę padła Jaskinia Piaskowa. Jej lokalizacja nie sprawiła zasadniczego problemu. Byłem w niej co prawda ponad 20 lat temu, ale pewnych rzeczy nie zapomina się. Po drodze widzieliśmy pierwsze wyraźne zwiastuny wiosny - duże połacie kwitnących przebiśniegów i fioletowych przylaszczek. Jaskinia Piaskowa nie zmieniła się zasadniczo w ciągu 20 lat. Zaobserwowałem dwie różnice: po pierwsze przybył dodatkowy otwór w końcowej salce za zaciskiem, przy okazji salka uległa prawie całkowitemu zasypaniu (zacisk również). Zostało tylko niewielkie okienko pod stropem - chyba Z-3. Mój kolega Jurek przeszedł je przy mnie pod koniec lat 80-tych. Druga różnica to fakt, że jaskinia jest "odrobinę" ciaśniejsza niż kiedyś - cóż latka płyną ;).
Drugą jaskinią była nieodległa Jaskinia Wielkanocna. Ta była nieco trudniejsza - pionowy zjazd 12 m studnią. W jaskini swój chrzest bojowy przeszła Sylwia - brawo. Jak na jej pierwszą pionową jaskinię było super. Na dole kilka dużych kolonii śpiących nietoperzy. Po szybkim, ostrożnym zwiedzeniu jaskini, tak aby nie zbudzić ssaków wracamy na górę. Piękne słoneczko i wczesna pora spowodowała, że padło pytanie i co dalej. Wymyśliliśmy więc Jaskinię Księdza Borka. Szybko samochodem do Mirowa i dalejże pod jaskinię. W lesie spotkaliśmy ekipę Achima, która wracała z Gliwickiej Studni - też robili inaugurację sezonu. Dobrze, że znaliśmy lokalizację otworu jaskini, bo las na Górze Bukowiec jest w makabrycznym stanie. Po ubiegłorocznej zimie zostało mnóstwo powalonych drzew, których nikt do tej pory nie uprzątnął. Istny labirynt. Pod otworem szybkie przebranie się i do otworu. I... okazało się, że brzuszek nie mieści się w studni wejściowej. Dopiero po wypięciu przyrządów udało się wejść do środka. Na dole kilka hibernujących nietoperzy. Zwiedzaniu jaskini towarzyszyła niepewność - jak będzie z powrotem. Na szczęście wyjście okazało się prostsze niż nam się wydawało.

Ogólnie - bardzo fajny wiosenny wyjazd, w którym brali udział:
Sylwia - brawo !!
Krzysiek M.
Jarek N.
i piszący te słowa Kkacper


aktualności « powrót » archiwum