›› Dzisiaj jest sobota, 21 lipca 2018 roku. ‹‹



27-28 sierpnia 2011
II Speleoliada 2011

Około południa rozpoczęliśmy zbieranie się do kupy /no, no... tylko bez takich ;) /, rozstawianie namiotów, siedzisk oraz innych dupereli, które mogły być przydatne do miłego spędzenia czasu na tzw. łonie natury. Krzyś, Miki, Tuptuś oraz niezawodny sprzęt terenowy Matiz w pocie czoła przygotowali kilkudziesięciometrową tyrolkę oraz stanowisko wspinaczkowe na pobliskiej skałce. W pikniku po stronie Speleo uczestniczyli /bez jakiejkolwiek kolejności alfabetycznej lub analfabetycznej:/: Krzyś i Sylwia ; Miki, Renia, Patryk i Judytka ; Rav, Mila, Łukasz i Olo ; Renia i Robert ; Strażak i Beata ; Tuptuś ; Pitek oraz Tomek Malara. Wkrótce po przybyciu na miejsce okazało się, że teren wybrany przez nas na biwak jest również w planach imprezowych okolicznych mieszkańców, którzy w tym dniu zaplanowali sobie właśnie tutaj dożynki. Krótko rzecz ujmując miejscowość może i jest mała, ale zmieściliśmy się w Trzebniowie wszyscy razem i to bez strat własnych. Przy okazji wybawiliśmy się jak szaleni przy proponowanej przez autochtonów muzyce ;) oraz własnej energii. Nasza tyrolka cieszyła się sporym zainteresowaniem nie tylko klubowiczów, ale także innych osób spoza magicznego kręgu... Zabawa z liną podobała się zarówno dorosłym jak i naszym dzieciakom, które co należy odnotować nabierają coraz większej wprawy i obycia ze skałami. To z kolei bardzo nas cieszy. Wieczorkiem wiaterek postanowił nas nieco postraszyć, a w oddali błysnęło... ale nic to jak mawiał Pan Wołodyjowski, zabawa trwała dalej w najlepsze. I tak do późnej nocy lub wczesnego ranka, w zależności od indywidualnego punktu patrzenia.

Z kroniki wypadków: Piszący te słowa przy pierwszym zjeździe tyrolką centralnie wylądował w krzaku dzikiej róży /auuu..auuu.../ i się nieco pochlastał, natomiast Kris "se krzywo stanął i kosteczkę skręcił..." Poza tym wszyscy cali i zdrowi, porannego bólu głowy oczywiście nie licząc.

Co jedlim? Ano m.in. pieczonki w kilku odsłonach, gulasz-zupę na ogniu warzoną oraz wiele, wiele innych pyszności... a niech czytającym te słowa ślinka po butach kapie. Co pilim? Haaa, słodka tajemnica... ot co!

Sednem sprawy jest jednak coś innego. Wśród biwakujących mamy pełną zgodę co do tego, że takie spotkania są ważną i potrzebną częścią naszej działalności i że będą kolejne Speleoliady... Zgadza się Siostry i Bracia?
/więcej fotek w galerii/

Pozdrawiamy Rav i Mila

aktualności « powrót » archiwum

Speleo-Myszków