›› Dzisiaj jest sobota, 21 kwietnia 2018 roku. ‹‹



16-17 lipca 2011
I Biwak Rodzinny - Speleoliada 2011

Przewodziszowice okazały się dla nas bardzo gościnnym miejscem /ukłony dla Modela za pomysł/, pełnym atrakcji i bardzo klimatycznym. Szpica Speleo, dzień wcześniej /piątek/ zajechała na miejsce biwaku, aby go sprawdzić, wstępnie przygotować i oflagować. W sobotę od rana zaczęliśmy przybywać pod skałę z ruinami XIV wiecznej strażnicy jurajskiej, z namiotami, kocami, krzesłami, a co najważniejsze z dobrymi humorami i w pełnych składach rodzinnych. Na czubku białego ostańca od samego rana grasował już zwinny niczym jaszczurka Model, zakładający w sobie tylko znany sposób stanowiska do wszelkiej maści kombinacji linowych. Stopniowo namiotów przybywało, ogień zapłonął, pojawiły się gary z ziemniarami no i słynna na całą południową Polskę jurajską karkówką Modela w drucie pieczona. Dzieciaki rozpierzchły się po okolicy w poszukiwaniu przygód i drewna opałowego. Tymczasem w bazie powstał już bunkier dowodzenia jurajskiej grupy uderzeniowej, pilnie strzeżony przez dwóch wartowników pod bronią tj. Kornela i Łukasza. Gdy jednak na horyzoncie pojawił się T_rex z magiczną różdżką do wykrywania złomu, w momencie stał on się ich najlepszym kolegą. Strażnicy porzucili swój posterunek i oddalili się w pobliskie krzaki szukać skarbów i śladów przeszłości. W tak zwanym międzyczasie ekipa prac na wysokości w składzie Model, Krzyś i Miki dzielnie stworzyła plac zabaw dla dzieci i co tu ukrywać także dorosłych. Jakby opisał to janosikowy Kwiczoł było tak: zwisanie zwykłe, zwisanie z podciągniem, zwisanie ze zjazdem i posoleniem oraz zwisanie z wyłażeniem, czyli po naszemu: lina statyczna do bujania się i podchodzenia techniką jaskiniową, huśtawka-proca napędzana klubowymi osiłkami, tyrolka oraz liny dynamiczne do wspinania na tzw. wentkę. Myślę, że nie znajdzie się nikt kto narzekałby na atrakcje, bo było wszak przednio. Zabawa trwała do samego wieczora. Z klubowiczów pojawili się tym czasem Renata, Strażak i Pitek. Ognisko obfitowało w gwarne pogawędki, które tradycyjnie przeszły w nocne Polaków rozmowy, trwające do kolejnego dnia w kalendarzu. Zanim to jednak nastąpiło nasze małe pociechy zasiadły w kinie plenerowym, aby przed snem nasycić się bajkami na dużym ekranie. Pomysł z kinem dla dzieci okazał strzałem w dziesiątkę i koniecznie wymaga kontynuacji. Niedziela rozpoczęła się dość wcześnie, bo o 6.00. Nie będę pokazywał tu palcem kto wszystkich pobudził... Nie został jednak trafiony niczym twardym w odwecie. Mycie, śniadanko i dalsza część zabaw z linami lub obok nich. Około 14.00 rozpoczęliśmy powrót do tak zwanej cywilizacji... Drobne straty w postaci różowych gatek Krzysia, czy też wspomnianego już mojego akumulatora nie zmąciły super imprezy, w której pojedlim, popilim i pobawilim się do syta. Co jednak najważniejsze, chce nam się więcej...
/więcej fotek w galerii/

Pozdrowienia dla wszystkich Rav i Mila

aktualności « powrót » archiwum

Speleo-Myszków